Przygoda z MTB – na początku drogi

Witajcie! Rozpoczyna się nowy sezon, a z nim przychodzą nowe cele i wyzwania. Choć tak naprawdę jeden z naszych celów jest taki sam, jak ten z ubiegłego roku. Zarazić kolejnych młodych ludzi, takich jak Wy, groźną chorobą o roboczym skrócie używanym przez specjalistów i nic nie mówiący laikom – MTB! Uwaga! Choroba przenosi się nie wiadomo jak! Kto wpadnie w jej sidła już na pewno nie wyrwie się z nałogu! Ratunkiem może być co najwyżej inny rodzaj kolarstwa. Jeśli ktoś się boi, niech lepiej przewróci od razu kartki, pozostałych zapraszam do rozpoczęcia przygody. Być może przygody życia.

Przepis
Do przygody życia potrzebne są: przygoda i życie. Zacznę od końca. Życie już macie, żeby go nie zmarnować (będę pisał tylko o rowerach, choć problemów Wam pewnie nie brakuje) musicie o siebie zadbać. Najprostszy sposób na to (przypominam, że piszę tylko o rowerach) to w skrócie ok. 1500 zł. Tyle mniej więcej wynosi granica cenowa, w której musicie szukać roweru MTB. Rozumiem, to nie mało, ale konstrukcje o cenach poniżej wymienionej kwoty nadają się dla kaskaderów, fanatyków rosyjskiej ruletki i ludzi, którzy lubią przedmioty jednorazowego użytku.
I na pewno nie kupicie poniżej tej kwoty czegoś, co będzie godne nazwy „rower MTB”.

A teraz przygoda. Podobnie jak z życiem, albo wydacie co najmniej 1500 zł i przygoda będzie Wam się kojarzyła z lasem, słońcem, szybkim zjazdem, wylanym potem, przejechanym maratonem, extra zabawą.
Albo skusicie się na „super mega okazję z marketu full suspension z tarczówkami” i Wasza przygoda będzie taka: wyrwane szprychy, łańcuch głośniejszy od diesla w mroźny poranek, czasem działające hamulce i „amortyzatory”, które w jakiś tajemniczy sposób nie zwracają żadnej uwagi na dziury, nierówności, korzenie, kamienie, na nic.

Tak więc jest 2:0 dla rowerów, które Wam prezentujemy. Jeśli ktoś nie jest przekonany dodam, że kwota ok. 1500 zł to nie tak dużo, w porównaniu z niektórymi rowerami kosztującymi po kilka tysięcy złotych. Oczywiście, że nie są tak dobre jak tamte, ale na pewno są bardzo dobrym rozwiązaniem na rozpoczęcie przygody z MTB, a do tego dużo tańsze.

Najlepszy znaczy najdroższy?
Naturalnie nikomu nie będziemy wmawiać, że rower za 1500 zł jest lepszy od takiego za 4 tys. Tylko czy początkujący kolarz potrzebuje takiego samego roweru, na jakich jeżdżą zawodowcy? Myślicie, że np. taki Mirek Bieniasz, zwycięzca ubiegłorocznej Ligi bikeBoardu, od razu wsiadł na Sabotage’a? Że to był rower, na którym stawiał pierwsze kroki w kolarstwie górskim?

A może do poznania, czym jest MTB, wystarczy tańszy rower. Taki, który będzie łatwiej dostosować lub zmienić w momencie, kiedy już będziemy pewni, czego chcemy od naszego roweru. Bo przecież jedni wybiorą sportową rywalizację, inni górską turystykę, a ktoś inny wycieczki po umiarkowanie trudnym terenie. Nie każdy wie od razu gdzie sprawdzi się najpełniej. Często trzeba czegoś zakosztować, żeby zrozumieć, że to właśnie to.

Na początku była rama… to znaczy, na początku powinna być rama
Myśląc o zakupie nie patrzcie od razu na cały rower. Patrzcie na ramę. Cała reszta to tak naprawdę dodatki do ramy. Na ramie zbudowany jest cały rower, chcąc zmienić ramę, trzeba ściągnąć z niej wszystko. A ile rzeczy nie będzie pasowało do nowej ramy? Kto to wie. Może oś suportu będzie za krótka, może stery będą inne, przerzutka z ciągiem nie z tej strony, sztyca z inną średnicą? Komu uda się sprzedać starą ramę? Będzie to na pewno trudniejsze od sprzedaży innych komponentów.
Dlatego pamiętajcie – kupując rower kierujcie się przede wszystkim wyborem ramy.

Ważny jest też rozmiar. Z za dużą lub za małą ramą nic nie zrobicie i nie pomogą tutaj żadne zmiany w komponentach. Kąty ramy też będzie Wam bardzo ciężko zmienić (nie chodzi mi o przespawanie ramy, tylko o podniesienie/opuszczenie główki ramy).

Kompo… kompot? Nie! KOMPONENTY
Ten kompot to od tej śliwki, co wpadła. Do kompotu wpadła. Tak jak ktoś, kto dobrał sobie (tudzież dał wcisnąć) nieodpowiedni dla siebie rower. Nigdy nie popełniajcie tego błędu. To sprzedawca i jego rowery są dla Was, nie Wy dla nich. Jeśli nie znajdziecie roweru, który naprawdę Wam „leży”, idźcie poszukać go gdzie indziej.

Myślicie: wydam 17500 zł a i tak trzeba brać co jest, a nie to, co bym chciał. Na pewno nie raz wybieraliście maszynę swoich marzeń. I co? Ja Wam powiem, że niezależnie od tego, ile kosztowały poszczególne rowery, nigdy nie znalazłem takiego, o którym mógłbym powiedzieć, że to w 100% ten rower. Zawsze coś mi nie pasowało: a to manetki, a to wolałbym inne hamulce, itd. Chyba każdy ma takie problemy. Dlatego nie przejmujcie się, że coś Wam w rowerze nie odpowiada.

Po wyborze ramy oceńcie komponenty wg zasady: najpierw te najdroższe i najtrudniejsze (głównie ze względu na cenę) do wymiany, jak np.: amortyzatory, napęd, ale także piasty, obręcze. Później te tańsze, łatwiejsze do wymiany, np.: sztycę, kierownicę, rogi. Dlaczego? Taki amortyzator to wydatek kilku stów, więc dodatkowa zmiana amortyzatora podniesie znacznie cenę całego zakupu (stary może uda Wam się sprzedać, ale przecież nie za tyle ile kosztuje w sklepie). Zmiana piast czy obręczy to koszty przeplecenia kół, a wymiana całych kół to przecież też kawał grosza. Napęd działa najlepiej, jeśli pochodzi od jednego producenta i jest w miarę jednorodny grupowo. Zmiana jednego komponentu w napędzie może być w Waszym zasięgu, ale wymiana połowy zespołów napędowych to kolejna spora sumka.

A co z drugą grupą komponentów? Jeśli dojdziecie do ładu z tą pierwszą grupą, tzn. dobierzecie sobie rower, gdzie opisywany w pierwszej grupie osprzęt Wam odpowiada, nie będzie problemu. Dokupić rogi, zamienić kierownicę na giętą czy prostą, „zainstalować” sobie sztycę amortyzowaną, wymienić mostek na krótszy, to wszystko oczywiście też kosztuje, ale w porównaniu z takim amortyzatorem to już małe piwo. Podobnie z pedałami, tym bardziej, że w tym przedziale cenowym nie uda Wam się trafić na rower z pedałami zatrzaskowymi.

A pamiętać musicie jeszcze o jednym. Wymieniając systematycznie kolejne komponenty, które i tak się zużywają i to w każdym rowerze, w końcu stwierdzicie, że z tego prostego na początku bika zbudowaliście naprawdę mocny sprzęt. A bonus to wiedza, jaką przy tym zdobędziecie i satysfakcja, że zrobiliście to sami.

Kupić dobry rower to nie sztuka, złożyć go samemu, „klocek po klocku”, to coś. Rower wtedy naprawdę nabiera duszy. Jest po prostu w 100% Wasz i wiecie o nim wszystko. Do tego jest inny, po prostu nie ma drugiego takiego samego. Poza tym, dokonując zakupów okresowo, jesteście w stanie poświęcić na nie trochę grosza i kupić lepszy osprzęt. Jest to dużo łatwiejsze od wywalenia całej sumy na raz.

„Ile synu kosztuje ten rower?” – czyli kreatywna księgowość
Ze sprawy weryfikacji komponentów w rowerze płynie wniosek pieniężny. Jak to często bywa. Więc chodzi o to, że jeśli rower kosztuje „cena roweru”, to tak naprawdę równa się to „cena roweru” plus „cena wszystkich komponentów, które trzeba wymienić” minus „cena tego, co uda się sprzedać”. Ostatnia kwota sprawia, że nie da się dokładnie wycenić takiego roweru, bo nie wiadomo czy uda Wam się sprzedać wszystkie wymienione rzeczy i za ile. Dlatego kupując rower rozważcie, co na pewno trzeba dokupić i wymienić, co może poczekać. Wtedy będziecie w stanie ocenić prawdziwy koszt roweru i koszt jego przyszłej modernizacji.

A co to jest kreatywna księgowość? Ogólnie mówiąc, to takie podejście, kiedy macie szczęście być sponsorowanymi np. przez ojca i na jego pytanie o cenę roweru mówicie: „Tatuś, tylko 1666 zł”. A w głowie myślicie sobie: „Plus jeszcze pedały zatrzaskowe, rogi, nowy mostek, inne siodło, ale o tym powiem Ci tato później”. Ale jeśli macie coś, co w dalekim Meksyku określa się jako kohones, to zamiast zaskakiwać w przyszłości ojca taką wiadomością, spróbujcie chociaż na te dodatkowe komponenty zarobić sami.

Główka pracuje, to wszystko mniej kosztuje!
Wybierając rower weźcie pod uwagę następujące rzeczy, uchroni Was to przed rozczarowaniem w przyszłości i koniecznością dużych inwestycji w rower, czasem nawet wymianę roweru na nowy:

– czy rama posiada wymienny hak przerzutki (wystającą przerzutką łatwo o coś zahaczyć, a dużo łatwiej i taniej jest wymienić sam hak niż całą ramę) – to już standard, ale pamiętajcie o tym;

– czy rama posiada otwory do zamontowania hamulca tarczowego (tarczówki są coraz tańsze i popularniejsze, dlatego niedługo nie będzie już ram bez takich otworów);

– jakie wzmocnienia posiada rama (głównie w okolicach główki ramy – to wspawany dodatkowy element od spodu dolnej rury, zdarza się także wzmocnienie od góry górnej rury lub pomiędzy dolną a górną rurą, rzadkością są ramy bez wzmocnienia główki – zalecamy, aby rama posiadała to wzmocnienie, następne najczęściej wzmacniane miejsce to połączenie górnej rury z rurą podsiodłową, najczęściej konstrukcja ramy nie wymaga tego wzmocnienia, nie jest to jednak mankament, np. dużo droższy Specialized Epic, zwycięzca naszego konkursu na Rower Roku, również posiada takie wzmocnienie);

– oceń ogólnie wykonanie ramy: jaki kształt mają poszczególne rury, czy są cieniowane, jak wykonane są przelotki do linek, jak wygląda lakier – to wszystko świadczy o zaawansowaniu technologicznym producenta, a to pośrednio wpływa na jakość roweru;

– jakimi regulacjami dysponuje przedni amortyzator (regulacja naprężenia wstępnego to już wymóg, na nic więcej tutaj nie liczcie), co odpowiada za pracę amortyzatora („szaszłyki” czyli elastomery ze sprężynami zostają wypierane przez same sprężyny, raczej nie traficie na amortyzatory powietrzne, choć ich cena jest także coraz niższa — patrz RST w naszym teście z ubiegłego roku), czy posiada tłumienie (tutaj niestety też nie będzie za dobrze, a hasło „tłumienie cierne” bądź „bierne” oznacza w praktyce brak tłumienia);

– czy amortyzator posiada otwory do zamontowania tarczówki (brak tego elementu to naprawdę rzadkość świadcząca o nie najnowszej konstrukcji amortyzatora);

– jaki bieżnik posiadają opony, czy pozwolą na jazdę w terenie, czy sprawdzą się tylko na twardym podłożu, w terenie prawie za każdym razem dobrze widać, że w naszej strefie klimatycznej same semislicki nie wystarczą, jeśli więc na razie nie stać Was na drugi komplet opon, spróbujcie wybierać opony z grubszym bieżnikiem;

– jakie przełożenia oferuje zastosowany napęd (najlepsze uniwersalne rozwiązanie to z przodu zębatki 42-32-22 a z tyłu kaseta 11-32, 8-rzędowa kaseta to nie jest żadnym upośledzeniem i nie warto za każde pieniądze kupować roweru z „”dziewiątką””, (27 teoretycznych możliwości przełożeń jest na pewno lepsze od 24, ale przy takim samym rozstawie zębatek nawet łatwiej będzie Wam zacząć na ośmiu rzędach);
– pamiętajcie – lepsze jest wrogiem dobrego, a napęd ośmiorzędowy jest trwalszy, mniej wrażliwy na rozregulowania i zabrudzenia. Generalnie więcej wybaczy początkującemu, niewprawnemu użytkownikowi. No i ewentualne części zamienne są znacznie tańsze.

Do rzeczy
Jak rozpoznać, po analizie ramy i komponentów, który rower będzie dla nas najodpowiedniejszy? Jesteście na początku drogi MTB, nie znacie do końca swoich potrzeb i nie jesteście w stanie sami określić, co jest dla Was najlepsze. Tym bardziej nie możemy określić tego my.

Oczywiście, pewne zasady są ogólne, zwracamy na nie uwagę i powinniście się ich trzymać, jednak wiele szczegółów w rowerze zależnych jest od osobistych preferencji danego użytkownika. Dlatego przyglądnijcie się rowerom, które dla Was opisujemy. Zobaczcie, co jest ważne i jak powinien wyglądać dobry rower. A potem do dzieła, wybierajcie swoje przyszłe maszyny.

I jeszcze jedna rada na koniec. Jeśli spotkacie na swojej rowerowej ścieżce pajaca, który da Wam do zrozumienia, że jest lepszy, bo ma droższy rower (robi tak pewnie dlatego, bo przed chwilą widział droższy rower od swojego, a zawsze znajdzie się jakiś droższy), to pamiętajcie: tak naprawdę liczy się zabawa i to, czy po powrocie do domu powiecie sobie: dałem (dałam) z siebie wszystko, było super, to była naprawdę mocna jazda. I wtedy jest OK. Kiedy pokonacie nowy podjazd, wykręcicie lepszy czas, dotrzymacie tempa kumplowi, który zawsze Wam odjeżdżał, kiedy na liczniku „pęknie” kolejny tysiak, gdy w domu usłyszycie: „tarzałeś się w błocie?”. I to jest MTB! Wasze MTB!

Artykuł ze strony: http://www.rower.com